Teraz jest poniedziałek, 6 wrz 2010, 15:05

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




 Strona 2 z 2 [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: sobota, 31 lip 2010, 03:44 

Dołączył(a): czwartek, 29 lip 2010, 00:10
Posty: 23
nie wyobrażam sobie aby anarchista dojrzały za młodu :), uczył się w szkole, a anarchista dojrzały później pracował legalnie u kogoś, może przymus sytuacji rodzinnej i inne motywacje - tymczasowo. ja zawsze byłem niezależny, w szkole wagarowałem i studia pierdoliłem.

absolutnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić realnego anarchisty w jakiejkolwiek firmie i korporacji i to może robiącego karierę itp. to się totalnie kłóci z byciem anarchistą. jak mówię - wtedy pozostają jakieś marzenia o "innym systemie" - w środku taki człowiek nie może być anarchistą po prostu. taki człowiek nigdy nie będzie miał szefa i nigdy nie będzie nic robił dla forsy i uczestniczył w konkurencji. to jest nierealne. dlatego prawdziwymi anarchistami są częściej przestępcy niż ci, którzy się anarchistami mienią.

niewątpliwie postawa - zanegowania jakiegokolwiek systemu, wiąże się z tym, że osoba "łagodna" ma bardzo trudno. pozostaje jej liczenie na rodzinę, może jakaś działalność w fundacjach, organizacjach pozarządowych, kręgi artystyczne, prostytucja, bycie bezdomnym, albo życie w szarej strefie, działalność nielegalna, współtworzenie "świata podziemnego". jako że żyję w Warszawie zapewniam że taki świat JEST, ale jest on raczej ponad-anarchistyczny, i bardzo zróżnicowany. nie ma on oznak manifestu anarchii. poradzenie sobie w takim świecie w obecnych warunkach wymaga zdecydowanie bardziej "społecznego" i kompromisowego otwartego bezpośredniego charakteru, i aktywności osobistej od życia "z prądem". żyjąc według systemu - tradycja, kultura, po sznuereczku - i do przodu :) - efekt jest taki, że jakoś zawsze pewnie wylądujesz bo system jakoś tam działa, masz znajomych z "powierzchni" i zawsze na coś liczysz i coś tam Ci skapnie. to system daje Ci szanse, nie prywatni ludzie. w undergroundzie, to od tylko Ciebie i prywatnych ludzi zależy czy przetrwasz, czy nie, i jak sobie poradzisz. tu nie ma żadnych jasnych reguł, tu jest prawdziwe życie.

underground zresztą też obejmuje wszystko to co wymieniłem - bezdomnych, z przymusu czy wyboru :), liczne środowiska około artystyczne, przestępczość zorganizowaną, szarą strefę, prostytucję, tu już nie liczysz na system, tu liczysz na siebie, albo ludzi, i tu się poznaje wartościowych ludzi i "przyjaciół", a także "anarchistów" przynajmniej pod wybranymi względami :). konformista idący z systemem może być najczęściej bardziej niezależny czyli "samotny" po opuszczeniu pracy czy swojej "działki" i pieniądzom, ale nigdy nie może powiedzieć że jest niezależny. człowiek undegroundu - jest niezależny, ale tylko od systemu. prawdziwa niezależność wymaga samowystarczalności. żeby ją poza systemem osiągnąć, i nie żyć kosztem innych musisz znaleźć jakąś niszę w której nadal wydajesz się pomocny ludziom. Twoja osoba, i Twoja działalność musi też więc spełniać jakąś rolę, a najlepiej "misję". i tu też kurwa, nie obędzie się bez pieniędzy. to niestety również i tu obecne ograniczenie.

studia przeczą byciu anarchista, ponieważ studia są systemem skostniałego szkolnictwa. nie neguję teraz czy ktoś może lubić studiować - nie rozumiem tego - ale cóż. tak czy inaczej będzie słuchał programu nauczania, profesorów, zdawał oceny i się przypodobywał jakimś "hierarchom" - więc nie jest anarchistą.

praca - legalna. pozostaje robienie czegoś na zlecenie co tłumaczysz sobie że robisz bo jest potrzebne, albo bo lubisz. jest to raczej ciągle kompromis i oszukiwanie samego siebie. bo robisz to dla forsy, nie dlatego że lubisz. za "pomaganie" po prostu ludziom, pieniędzy się nie dostaje. są pewne zawody - lekarz, pielęgniarka, opiekun niepełnosprawnych, niańka :), strażak które da się usprawiedliwić. reszta? wolny zawód, jakiś tam projektant, fotograf czyli i tak na swój sposób "twórcze". wyjściem w świecie legalizmu jest robienie firmy - znowu jest to kompomis. nie ma czegoś takiego jak własna firma. firma działa w określonych realiach, jest ścigana przez państwo, musisz odprowadzać podatki - najgorsze jest to że warunki prawne ograniczają całkowicie dowolność i swobodę na których zasadzie mogłaby taka firma działać. nie masz prawa tworzenia własnych warunków dla klientów. nie masz prawa stworzenia własnego regulaminu firmy - wymusza na Tobie wszystko ustawa. nie masz prawa świadczenia usług wybranym ludziom i odmowy usługi - albo omijasz to kruczkami prawnymi. nie masz prawa chronić chociażby anonimowości ludzi którzy są Twoimi klientami. w firmie jesteś swoim szefem - ale jesteś zakładnikiem państwa. od państwa zależy czy firma przetrwa czy nie, jak się uprą to rozwalą Ci ją o niedopełnienie jakiegoś obowiązku zapisanego w aneksie do nowelizacji ustawy której nawet żaden prawnik nie czyta. nie ma żadnej swobody gospodarczej. tak na prawdę więc zarówno prowadzenie firmy jak i inne formy próby legalnego wyrwania się na "niezależność" albo wymagają dużo szczęścia i samozaparcia, i przekonania innych do własnego pomysłu na egzystowanie czy "zarabianie", albo zniknięcia w odmętach podziemia, albo troskliwych rodziców czy bogatego wujka którzy do końca życia będą sponsorowali dziecka ideały.

pozostaje jeszcze coś takiego jak siła oddziaływania jednostki, i "charyzma", umiejętność "radzenia sobie" w życiu, gromadzenia wokół siebie zwolenników czy też przekonywania ich do robienia tak, jak Ty chcesz :). wtedy jednak albo pozostaje przemoc, albo musisz dla nich być kimś wyjątkowym, pewnym autorytetem.

pozostają też komuny które kiedyś w Warszawie działały, czyli już w zasadzie możemy to określać mianem komun anarchistów, czy też różnego rodzaju sekty. osobiście jestem zwolennikiem istnienia sekt, ale to "przynależność zwiększonego ryzyka". takiego człowieka z systemu, raczej sekta nie rozpierdoli. takiego który jest w społeczeństwie anonimowy jeśli to niebezpieczna sekta, może zlikwidować.

poprawność składniowa to konserwatyzm. żaden rozsądny anarchista jej nie uznaje ;)

nie słuchaj anarchistów którzy mówią że wiedza szkolna i przedszkolna jest do czegokolwiek przydatna. to ludzie uznający autrytety i program państwowy nauczania :), więc żadni anarchiści

tak w ogóle to szkołę dużo łatwiej jest zanegować będąc dorosłym. młody człowiek jeszcze się kształtuje i dopiero buntuje wobec systemu. człowiek ukształtowany i dojrzały po prostu w całości go odrzuca. wiem że gdybym był tatusiem nigdy nie posłał bym dziecka do socjalizującej i "wychowującej" go szkoły. dziecko ma mieć światopogląd swój. nie społeczeństwa, nie tradycji, i nie państwa.

oczywiście istnieje jakaś grupa specyficznych ludzi, ci idą czasami drogą ekonomicznej kariery, wydaje się że najbardziej anty-anarchistycznej...ich pogląd jest taki - będę się gnoił / kurwiła 10, 15 lat dla kasy, ale potem dzięki forsie będę robiła / robił dopiero to co uznaję za słuszne mając środki i możliwości ku temu. czyli "cel uświęca środki". ale wtedy co jest celem? stać się anarchistą na starość?...

oczywiście ciągle też mówię z punktu widzenia środowisk raczej miejskich, czym innym zupełnie jest praca "leśnika" czy rolnika, obserwatora zwierzątek, zielarza, weterynarza itp...tu też może "studia" mają nieco inny charakter...a i "zawód" ma charakter trochę umowny.

szkoła powinna być zanegowana przez anarchistę, z samego faktu że jest to szkoła. instytucja która nas ocenia. nie ma co dalej deliberować. ale nawet jak jakiś pseudo anarchista uzna że szkoła mogłaby w teorii na coś się przydać, i ten czas stracony czymś zaprocentować, to czego pożytecznego uczy szkoła? jeśli czegoś powinna uczyć to umiejętności budowania własnej świadomości, i radzenia sobie samemu w tym dorosłym życiu. zamiast tego jest "Pan" - nauczyciel, i jest "podwładny" uczeń który ma się przypodobywać do wymagań programu nauczania i swojego zwierzchnika. totalny bezsens i uczenie posłuszeństwa wobec systemu od lat najmłodszych. potem takie nabite debilizmem w głowę jopki mają świadomość zasad gramatyki i bitwy pod kurwa Grunwaldem, tylko myśleć samodzielnie i tworzyć nawet własnej rzeczywistości nie potrafią. wiadomo że nauka jest wrogiem samodzielnego myślenia.

oczywiście przeciwko istnieniu - zasobów wiedzy i udostępnianiu ludziom dostępu do wiedzy oraz ich "objaśniaczy" - tzw. nauczycieli nic nie mam. dobrowolnych i w żaden sposób nie kontrolnych.

anarchia - praca. jest to konflikt bo praca w jakimś stopniu też Cię ogranicza :). robienie czegoś "dla pracy" a nie dla idei - w cyklu, w jakimś porządku, jest ograniczeniem wolności. lepiej mówić o "działalności". wszystko co robisz to "działalność". to co jest pracą jest świadczeniem usług. usługi świadczą prostytutki...niewolnicy, ulegli... w moim pojęciu większość anarchistów unika pracy, i zasila szeregi bezrobotnych, albo jest to dość niekonwecjonalna praca. wynika to chociażby z tego że praca "płatna" nie za bardzo pozwala odnaleźć się w jakiejkolwiek "idei" tej pracy. jeśli takowe ktoś znajduje, najczęściej jest to usprawiedliwienie, a nie wiara :)

studiowanie oczywiście łączy się też z jakąś chęcią uczestniczenia w rywalizacji i robienia kariery, "bycia lepszym", należenia do jakiejś "elity" co też do anarchizmu całkowicie nie pasuje.


 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: sobota, 31 lip 2010, 10:20 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 22 lis 2008, 14:36
Posty: 843
Poglądy: @ bezprzymiotnikowy
Harry Angel napisał(a):
nie wyobrażam sobie aby anarchista dojrzały za młodu :), uczył się w szkole

absolutnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić realnego anarchisty w jakiejkolwiek firmie i korporacji i to może robiącego karierę itp. to się totalnie kłóci z byciem anarchistą.



Widocznie to nie kwestia wyobraźni a rzeczywistości.Z tego co widzę na forum dla ciebie anarchizm to tylko jakiś lifestyle co jest poprawne o ile rozumie się zasady anarchizmu.



_________________
"Marzyciel jest twórcą jutra. Człowiek praktyczny może się z niego śmiać; nie wie, że to on jest tą prawdziwą siła, która popycha świat naprzód. Ucisz go, a świat stoczy się ku barbarzyństwu. Wzgardzony, osłabiony, wskazuje drogę... Siejąc nasiona, których plony zostaną zebrane, nie przez niego, lecz przez jutrzejszych ludzi praktycznych, którzy będą wyśmiewać jednocześnie kolejnego niestrudzonego marzyciela zajętego sianiem, sianiem i jeszcze raz sianiem."

Ricardo Flores Magon
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: sobota, 31 lip 2010, 10:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 8 gru 2008, 17:52
Posty: 615
Harry Angel dzięki, dużo się o sobie i moich poglądach od ciebie dowiedziałem...



_________________
"http://www.youtube.com/watch?v=rFhuGilu710"

"http://wiki.suse.pl"

http://demotywatory.pl/1459736/Jak-leci-chlopaki
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: poniedziałek, 16 sie 2010, 20:10 

Dołączył(a): czwartek, 18 mar 2010, 23:10
Posty: 62
Poglądy: Onanizm
Harry ANIELE taka mała rada (nic nie każę):
:idea: :arrow: Jak zaczniesz pisać tak żeby się to dało czytać to będzie się to dało czytać :ugeek:

Ja tam i tak nie wyobrażam sobie siebie robiącego coś co robią tysiące czy miliony ludzi na świecie, robić to co mi każą, bez szczypty nawet kreatywności, bez żadnego minimalnego wpływu na świat i w dodatku przez dziesiątki lat to samo : D
Najchętniej to tułałbym się po szerokim świecie z gitarą i przyborami rysowniczymi i liczył na to że choć garstka ludzi (na tyle żebym miał na jedzenie i porn... znaczy się, picie itp.) zrozumie że to nie żebractwo i poniżenie się, tylko alternatywa



_________________
http://img717.imageshack.us/img717/3782/anarchyang.png

"Aerials in the sky! When you lose small mind you free your life!" SoaD - Aerials
Jestem za radykalnymi zmianami ale w nieradykalny sposób, a w dodatku nie jestem antyteistą :O
Próbuję być hippisem ale mi nie idzie.
Kiedy siła miłości przezwycięży miłość do siły świat pozna pokój.
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: poniedziałek, 16 sie 2010, 20:16 

Dołączył(a): piątek, 6 lut 2009, 10:57
Posty: 49
Gdyby to zrozumieli wielu ludzi wybraloby taka alternatywe, tak mi sie przynajmniej wydaje ;)


 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: poniedziałek, 16 sie 2010, 20:33 

Dołączył(a): czwartek, 18 mar 2010, 23:10
Posty: 62
Poglądy: Onanizm
A przede mną jeszcze konieczność zrozumienia, że samym opierdalaniem się i patrzeniem w niebo nic nie osiągnę : D



_________________
http://img717.imageshack.us/img717/3782/anarchyang.png

"Aerials in the sky! When you lose small mind you free your life!" SoaD - Aerials
Jestem za radykalnymi zmianami ale w nieradykalny sposób, a w dodatku nie jestem antyteistą :O
Próbuję być hippisem ale mi nie idzie.
Kiedy siła miłości przezwycięży miłość do siły świat pozna pokój.
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Studia / Praca, a bycie Anarchistą.
PostNapisane: wtorek, 17 sie 2010, 02:41 

Dołączył(a): poniedziałek, 15 gru 2008, 12:23
Posty: 63
@HarryAngel: co do twoich postów:
1. wyłącz tę oczojebną kursywę ;)
2. kurwa, załóż bloga. bo forum internetowe charakteryzuje się tym, że zwykle udziela się krótkich i zwięzłych odpowiedzi, a ty na każdy post odpowiadasz pracą magisterską z zakresu anarchizmu ;) bo piszesz ciekawie, jednak po paru linijkach nie chce już się czytać ;)


wracając do tematu: ja w wyborze kierunku studiów kierowałem się swoją pasją i tym co potrafię (informatyka, programowanie), nie poglądami, zresztą wtedy nie miałem poglądów anarchistycznych. dopiero praca wyzwala w człowieku wkurwienie i chęć zmiany na lepsze :P

praca: dla mnie zasada jest jedna: dopóki ty nikogo nie wyzyskujesz, nie żyjesz z pracy tobie podległych, jest ok. nie wyobrażam sobie anarchisty na stanowisku kierowniczym (w sensie, że ma pod sobą ludzi). najlepszym rozwiązaniem byłoby założyć kolektyw pracowniczy i robić coś co się lubi. nie wiem jak to jest z punktu widzenia prawa, da się założyć firmę, spółdzielnię, gdzie oficjalnie wszyscy pracownicy są właścicielami?
oczywiście, w ogromnej większości pracownicy nie są w stanie czegoś takiego zrobić, albo są zbyt rozproszeni. więc pozostaje nieszczęsna praca najemna...


 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 2 z 2 [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: