Teraz jest poniedziałek, 6 wrz 2010, 15:24

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




 Strona 6 z 6 [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pieniądz i własność.
PostNapisane: poniedziałek, 28 cze 2010, 14:05 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 lis 2008, 13:34
Posty: 175
Lokalizacja: Altered States of Consciousness
Poglądy: wolnościowy komunizm
peon napisał(a):
Tutaj ośmieszasz idee anarchizmu, jeżeli sam postulujesz władzę i przymus


Nie, ja po prostu staram się wykładać kawę na ławę i nie zaprzeczać kretyńsko rzeczom oczywistym, takim jak dopuszczanie władzy i przymusu przez każdą ze "szkół" anarchizmu, nie wyłączając hołubionej przez ciebie "wolnorynkowej" odmiany. Oczywiście byłbym idiotą, gdybym stawiał znak równości między "anarchistycznymi" instytucjami, a aparatem władzy państwa narodowego lub wielkiej korporacji - różnice między tymi formami sprawowania władzy wszak istnieją i to różnice całkiem poważne, choćby na poziomie organizacji (państwo narodowe, korporacje: przeważnie hierarchia; "anarchistyczne" instytucje: przeważnie heterarchia).

Ale co najmniej jeden punkt jest dla nich wspólny: każda z nich wytwarza pewne reguły postępowania, dla zachowania których w określonych momentach jest skłonna sięgnąć po środki przymusu, tym samym ustanawiając lub przynajmniej dążąc do ustanowienia władzy nad buntownikami (ujmując to samo w kategoriach stirneryzmu/nietzscheanizmu: łamiąc lub dążąc do złamania ich woli). Przy czym powyższe rozważania odnieść można zarówno do instytucji prywatnej/indywidualnej własności, której jesteś zwolennikiem (co zrobił już Proudhon nota bene), jak i do instytucji kolektywnej oraz komunalnej własności, promowanych przez anarcho-kolektywizm i anarcho-komunizm.

Rzecz jasna sama chęć ustanowienia jakiejś formy własności i regulujących ją zasad jeszcze nie implikuje sprawowania władzy i stosowania przymusu. "Efektywna" władza to taka władza, która rodzi się z rzeczywistego konfliktu interesów co najmniej dwóch osób - a konkretnie, z ustąpienia jednej ze stron konfliktu i wycofania jej roszczeń.

Co to ma wspólnego z "braniem pod uwagę opinii ogółu", kwestią która stała się jedną z kości niezgody między nami? Już tłumaczę. Jeśli, jak twierdzisz, programowo chcesz tę opinię zlewać w całej rozciągłości swoich działań, to powinieneś mieć świadomość, że ryzykujesz popadnięciem w otwarty konflikt interesów z ludźmi, których twoje działania będą w jakimś sensie dotykać - i złamaniem ich woli/stłamszeniem ich autonomii/ograniczeniem ich wolności (niepotrzebne skreślić), jeśli twoje racje mają wziąć górę. Mało anarchistyczny, choć w pewnym sensie "optymistyczny" wariant (ostatecznie twoje racje zwyciężyły, nawet jeśli tylko krótkoterminowo). Mniej "optymistycznie" rzecz biorąc, opór "czynnika ludzkiego" będzie tak silny i powszechny, że twoje wysiłki zostaną storpedowane już na samym starcie twojej działalności.

A wówczas nie pozostanie ci nic tylko toczyć pianę z gęby i bezsilnie wywijać szabelką. Lub przyjąć do wiadomości, że jedyny sensowny (czytaj: dający perspektywę praktycznych osiągnięć) anarchizm to taki, który nie zlewa w całej rozciągłości opinii, postaw, nastrojów, oczekiwań itp przysłowiowego "ludu". Cechuje się "wrażliwością społeczną", innymi słowy.

Cytuj:
Bo w anarchii chodzi o brak zwierzchnictwa


Nie będę zajmował się sensownością podanej przez ciebie charakterystyki w kontekście anarchizmu jako ruchu społecznego, wyrażającego się przede wszystkim w walce klasowej - choć uważam, że już tylko ten kontekst totalnie dyskwalifikuje twoje rozumowanie. Wspomnę jedynie, że takie rozumienie anarchizmu całkowicie wyklucza cię z grona anarchistów, skoro na dzień dobry postulujesz prywatną własność ziemi i innych materialnych zasobów. A własność na płaszczyźnie relacji międzyludzkich jest niczym innym, jak możliwością siłowego wykluczania z użytkowania tych zasobów ludzi niebędących ich właścicielami przez właścicieli, co - jakby nie było - ustanawia jakąś formę zwierzchnictwa jednych ludzi nad innymi.

Cytuj:
...a w komunizmie o dyktaturę tłumu


Znowu odpuszczę sobie historyczne rozkminy (do których i tak się nigdy nie odnosisz) w kontekście sensowności twojego sformułowania i zaznaczę tylko, że takiej samej "dyktatury tłumu" wymaga twój "wolny rynek". Ponieważ jego fundamentem jest poszanowanie praw własności, które nigdy do końca nie będzie dobrowolne i ochocze. Historycznie rzecz biorąc, zawsze zdarzały się jednostki gotowe łamać prawa własności dla własnych korzyści, stąd twoje upragnione społeczności, oparte na indywidualnej własności, będą musiały uciekać się (czasem? często?) do stosowania przymusu w celu obrony stanu posiadania w relacjach z takimi ludźmi - sprawowania w takich okolicznościach dyktatury.

Cytuj:
Szwajcaria - pomimo istnieniu formalnych urzędów przytłaczająca większość decyzji jest podejmowana w referendach ogólnopaństwowych lub regionalnych


Pozwolę sobie zacytować wikipedię:

Cytuj:
Zgromadzenie Federalne (parlament) to najwyższa władza rządząca i wykonawcza Federacji Helweckiej. Nie ma żadnych tzw. "hamulców" - nie można rozwiązać jej izb przed upływem kadencji, nie może być zwoływana na sesje przez żaden inny organ, nie ma instytucji sądownictwa konstytucyjnego (brak Trybunału Konstytucyjnego). Ponadto wszelkie konflikty kompetencyjne rozstrzygane są przez sam parlament. Wybiera on również sam członków rządu (Rady Federalnej) i Trybunału Federalnego.

Nazywa się to "rządami zgromadzenia" - supremacja parlamentu nad pozostałymi władzami, które sam powołuje i sam nimi kieruje oraz kontroluje. Nie mają one możliwości hamowania jego poczynań lub tym bardziej przeciwstawiania się mu. Jest to także nazywane monokratycznością egzekutywy - jeden organ posiada całość władzy wykonawczej (podobna sytuacja ma miejsce w USA, ale tutaj jest to organ kolegialny)


Wytłuszczone fragmenty otwarcie kłócą się z anarchistycznym pojmowaniem "demokracji bezpośredniej", zwłaszcza z instytucją tzw. mandatu wiązanego - w myśl której, jak sama nazwa wskazuje, delegat jest "związany" instrukcjami wyborców i zazwyczaj nie posiada prawa do samodzielnej inicjatywy ustawodawczej (o egzekutywie nawet nie wspominając). A przede wszystkim może w każdej chwili zostać przez nich odwołany, jeśli jego wyborcy uznają, że sprzeniewierza się podjętej misji.

Tak rozumiana "demokracja bezpośrednia" jest znacznie bardziej elastyczna niż system szwajcarski, która w zasadzie posiada tylko jej elementy. Mimo tych niemałych różnic odwołanie do Szwajcarii i tak poczytuję za komplement - w końcu to jedno z najbogatszych państw świata, z wysoką przeciętną stopą życia, bardzo dużym zakresem wolności osobistej (w porównaniu z innymi państwami) itp.

Cytuj:
Wniosek taki, że popierasz komunizm...


Mam to nawet w profilu, a mój avatar raczej nie pozostawia wątpliwości co do wyznawanej ideologii. Bystrzacho :roll:

I co mi z tego powodu zrobisz, podkablujesz na psiarnię za "szerzenie totalitarnej (lol) ideologii" i "posługiwanie się komunistyczną symboliką"?

Cytuj:
...i narzucanie jednostkom woli większości. Tym samym postulujesz zwierzchnictwo i ograniczenie wolności


Tu quoque, jak już udowodniłem.

Cytuj:
No właśnie Marks rozmumiał kapitalizm jako władzę bogatych, w wolnym rynku chodzi o brak władzy, i oddolny wybór konsumentów


Poprawka: ty zakładasz, że o to będzie chodzić. My komuniści twierdzimy inaczej: że nawet względnie egalitarny - z szeroko rozpowszechnioną drobną własnością, bez pracy najemnej itp - "wolny rynek", taki "w stylu Proudhona", prędzej czy później doprowadzi do akumulacji władzy ekonomicznej i politycznej w rękach nielicznych, ergo do restauracji kapitalizmu i państwa.

Cytuj:
Czyli nie mogę komuś zapłacić żeby pomalował mi płot ?


Nie mógłbyś stworzyć przedsiębiorstwa, w którym zatrudniałbyś malarzy ogrodowych, żeby sprzedawać ich siłę roboczą na rynku jak towar - arbitralnie decydując o czasie pracy, wysokości płac itp - i czerpać z tego zyski.

To jest właśnie praca najemna. Ty podałeś przykład zwykłej rynkowej transakcji kupna-sprzedaży między niezależnymi - niezwiązanymi umową o pracę, w ramach której jedna ze stron sprawuje wyłączną kontrolę nad pracą i płacą drugiej - podmiotami.

Jeśli nie rozumiesz tak prostych rozróżnień, to o czym ty chcesz ze mną dyskutować?

---

Komentowanie reszty sobie daruję, bo zasadniczo zrobili to inni. A wypocin Moherowego Braciszka po prostu nie ma sensu komentować, bo z prawicowo-konserwatywnymi szujami zwyczajnie się nie dyskutuje...

EDIT

Chociaż nie, niechcący pominąłem jeden fragment, który wymaga komentarza.

peon napisał(a):
Nie no raj na ziemi. Messi gra sobie w nogę, a na drugie zmianie będzie grał w kosza w NBA, informatyk będzie orał pole, rolnik będzie pisał gry komputerowe, księgowy będzie obsługiwał betoniarkę, a architekt będzie sprzedawcą butów. A na koniec stoczniowca wyślemy na pilota samolotu


Jeśli myślisz, że tym prostackim reductio ad absurdum cokolwiek obaliłeś, to się grubo koleżko pomyliłeś. Oczywiście w koncepcji "zintegrowanej pracy" nie chodzi o wrzucanie na dzień dobry ludzi na głęboką wodę w dziedzinach, o których nie mają żadnego pojęcia. Nie bez powodu pisałem o (wstępnym) kształceniu zawodowym, które w części przypadków być może przekładałoby się na konieczność przeprowadzenia konsultacji i wymiany doświadczeń z ludźmi specjalizującymi się w danej dziedzinie - to właśnie zrobili robotnicy z Zanona po przejęciu porzuconej przez szefostwo fabryki, prosząc przychylne im w Argentynie środowiska akademickie o pomoc w przyswajaniu wiedzy nt. marketingu, administrowania przedsiębiorstwem itp. Dodam, że z pozytywnym skutkiem - Zanon pod robotniczą kontrolą rozwija jak się nigdy przedtem (odpowiednie statystyki łatwo znaleźć w necie).

Nie chodzi też o przymusowe przemieszczanie siły roboczej, tylko o dobrowolne umowy w ramach komuny lub pomiędzy komunami (na poziomie federacji) z jednej strony i o stworzenie systemu ekonomicznych, towarzyskich itp bodźców z drugiej, na zasadzie zwiększenia możliwości konsumpcji deficytowych, luksusowych dóbr ludziom podejmującym się mega-skomplikowanych/żmudnych/niewdzięcznych/"brudnych" itp zadań, "nagradzania" ich większym prestiżem społecznym - lub kombinacji tych (i być może jeszcze innych, które w tej chwili nie przychodzą mi do głowy) rozwiązań.

Cytuj:
Po drugie nie powołuj się w dyskusji ze mną na argumenty atakujące kapitalizm państwowy. Co tutaj przywileje państwowe i patenty mają do anarchizmu kapitalistycznego ? Ja też jestem za zniesieniem władzy, ale nie za przywróceniem jej później


Tak się składa, że moja wypowiedź była zaadresowana do Moherowego Braciszka, a nie do ciebie - jakbyś nie zauważył, nie jesteś jedyną osobą biorącą udział w tej dyskusji :roll:



_________________
"...ustanowienie socjalizmu w jakimkolwiek sensie w imieniu proletariatu lub przez biurokrację to czysty absurd, sprzeczność sama w sobie, taka jak kwadratowe koło czy podwodne ptactwo; socjalizm jest jedynie świadomością mas oraz nieustanną samorządną aktywnością" - C. Castoriadis
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Pieniądz i własność.
PostNapisane: piątek, 23 lip 2010, 08:47 

Dołączył(a): wtorek, 2 gru 2008, 11:20
Posty: 55
peon napisał(a):
No pewnie, ale ja mówię o wolnym rynku, a nie o przywilejach państwowych. Poczytaj o wolnym rynku, libertarianizmie i mutualizmie, a nie Marksa, gdzie najwyższą formą kapitalizmu jest imperializm. Otóż nie, najwyższą formą wolnego rynku jest libertarianizm.

O mutualizmie to Ty na razie musisz poczytać. Bo tak się składa, że mutualizm:

a) odrzuca własność prywatną ziemi
b) nie definiuje kapitalizmu jako wolnego rynku, lecz właśnie po marksistowsku - jako stosunki w etapie produkcji, gdzie występuje podział na klasy - i uznaje państwowe przywileje na rzecz kapitalistów jako wzmocnienie kapitalizmu (np. 4 monopole u Tuckera)
c) nie gryzie się w jakikolwiek sposób ze stwierdzeniem "najwyższą formą kapitalizmu jest imperializm"
d) w wersji Proudhona i Tuckera (w starości) zakłada przejęcie środków produkcji przez pracowników

Zresztą najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że każesz czytać o libertarianizmie, podczas gdy gadasz z byłymi libertarianami. ;)


 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Pieniądz i własność.
PostNapisane: piątek, 30 lip 2010, 17:51 

Dołączył(a): wtorek, 1 gru 2009, 19:01
Posty: 17
WITAM :o

Jako ,że tekst jest bardzo obszerny zamieszczam jedynie "mały początek " .
całość:
http://www.barter.org.pl/demokracja_finansowa.php

Cytuj:
Jacek Andrzej Rossakiewicz

W STRONĘ DEMOKRACJI FINANSOWEJ
"Nie do przyjęcia jest twierdzenie, iż po upadku komunizmu
jedyną alternatywą jest kapitalizm".
Tekst dotyczy tematów:
* Historyczne i cywilizacyjne uwarunkowania współczesnej sytuacji monetarnej.
* Demonetyzacja złota jako punkt zwrotny polityki finansowej.
* Demokracja Finansowa. Perspektywy rozwoju sytuacji monetarnej w Polsce i na świecie.

1. O RELACJI POMIĘDZY DUCHOWOŚCIĄ A PIENIĄDZEM
PIENIĄDZ TOWAROWY

Na początku pieniądza nie było. Ludzie zajmowali się zbieractwem, polowaniem a później uprawianiem roli głównie na własne potrzeby. W zakresie wymiany dominował... rabunek. Handel wymienny pojawił się znacznie później. Wraz z rozwojem kultury i kontaktów pomiędzy plemionami wzrastała rola wymiany pokojowej; stąd wzajemne obdarowywanie się pomiędzy sąsiadującymi ze sobą na stałe plemionami [1]. Było to lepsze rozwiązanie niż niebezpieczne wyprawy łupieżcze grożące trwałą wojną. Wraz z wędrówkami plemion następował rozwój wymiany i pojawiła się potrzeba zastąpienia handlu wymiennego, handlem stosującym uniwersalny nośnik wartości wymienialny na wszelkie towary lub usługi. Takim nośnikiem stał się pieniądz towarowy. Pieniądz towarowy nie był oczywiście typowym pieniądzem i nie był emitowany. Pewna grupa towarów o powszechnej użyteczności a więc i powszechnie akceptowanej wartości, stała się miernikiem wartości pozostałych dóbr. Na początku towar pośredniczący w wymianie musiał wyróżniać się dwoma cechami; być powszechnie pożądany (użyteczny) i w miarę trwały. Takim naturalnym pieniądzem towarowym stało się to, co zaspokajało najważniejsze potrzeby; zboże, bydło, sól, orzechy, kamienne oraz metalowe narzędzia. [2]
POCZĄTEK PIENIĄDZA
W Chinach, takim nośnikiem wartości stały się właśnie najbardziej trwałe i użyteczne przedmioty metalowe; noże i szpadle. W osiadłej, stabilnej kulturze rolniczej, zaczęto wkrótce oddzielać funkcję praktyczną tych przedmiotów od ich funkcji umownej. Noże i szpadle jako przedmioty-znaki służące do wymiany, zaczęły ulegać miniaturyzacji, chociaż nadal zachowywały kształt pierwotnych narzędzi [3]. Tak właśnie około X-ego wieku p.n.e. powstały pierwsze prawdziwe pieniądze; przedmioty będące jedynie znakiem pośredniczącym w wymianie dóbr i w przeciwieństwie do pieniądza towarowego pozbawione wszelkiej innej praktycznej funkcji. Znaki te były świadomie i celowo emitowane na potrzeby wymiany. Następnym etapem w historii tych przedmiotów-znaków było uproszczenie ich kształtu - przestały przypominać noże i szpadle - ostatecznie przyjęły się metalowe, pierścienie i dyski. Wzorcem stała się brązowa, okrągła moneta z kwadratowym otworem w środku.
WARTOŚĆ PIENIĄDZA
Geneza pieniądza ujawnia najbardziej istotną jego funkcję; ułatwianie wymiany handlowej pomiędzy ludźmi. Na tym polega wartość pieniądza. Nie musi on mieć wartości towarowej. I choć na samym początku wartość pieniądza związana była z wartością użytkową metalowych przedmiotów, a także z ich trwałością - przeciwstawioną nietrwałości dóbr konsumpcyjnych takich jak pożywienie czy odzież - to Chińczycy szybko odeszli od takiego pojmowania wartości pieniądza. Pieniądz miał być jedynie abstrakcyjnym, umownym znakiem wartości i środkiem wymiany; stąd miniaturyzacja prawdziwych narzędzi ku nieużytecznym już w swej pierwotnej funkcji przedmiotom-znakom. Pieniądz swoją wartość opierał na istnieniu umowy społecznej, wynikał z praktycznej potrzeby i został zakorzeniony w obyczaju. Umowa ta obowiązywała we względnie jednolitej kulturze i była kreowana przez władców emitujących pieniądz (w Chinach przez cesarza). Wraz z taką zmianą porzucono oczywiście zasadę pieniądza towarowego. W chińskim, metalowym, umownym pieniądzu nieistotny był rodzaj i ilość kruszcu.
KONCEPCJE PIENIĄDZA W STAROŻYTNYCH CHINACH
Cesarz Wu (II w. p.n.e) bił monety różnych kształtów ze stopu białych metali; srebra i cyny; owalna miała wartość trzystu żetonów miedzi, kwadratowa - pięciuset, okrągła - trzech tysięcy. Wkrótce cesarz doszedł do wniosku, że szkoda metalu na pieniądz i wprowadził Banknot Białego Jelenia - pieniądz w postaci stemplowanych kwadratów białego zamszu i jedwabiu o wartości czterdziestu tysięcy żetonów miedzi [4]. Banknot ten utorował drogę do eksperymentów z pieniądzem papierowym. Bardzo szybko, bo już w VII wieku n.e. Chińczycy rozpoczęli emisję pieniądza papierowego (pierwsze kwity bankierskie). Od 1024 roku papierowy banknot stał się pieniądzem państwowym dynastii Song. Był to prostokątny kawałek papieru zaopatrzony pieczęcie i podpisy najwyższych urzędników państwowych. Jeden z największych podróżników średniowiecznej Europy, Marco Polo tak opisywał chińską emisję pieniądza. "Wszystkie te pieniądze papierowe robione są z taką powagą i namaszczeniem, jakby to było złoto lub srebro czyste, gdyż na każdym z nich kilku urzędników do tego wyznaczonych podpisuje swe nazwisko i wytłacza swoją pieczęć, i gdy to przez wszystkich wykonane zostanie, najwyższy mincerz, ustanowiony przez cesarza, zanurza swą pieczęć w cynobrze i pieczętuje nią pieniądz tak, że kształt pieczęci odbija się na nim cynobrową czerwienią; taka moneta ma pełną wartość. Każde fałszerstwo karane jest śmiercią. Monetę ową wypuszcza Chan w tak wielkiej ilości, że mógłby za nią wykupić wszystkie skarby świata" [5]. Ten emitowany przez cesarza banknot był pieniądzem terminowym ważnym trzy lata. Do tej istotnej kwestii jeszcze powrócimy. Tymczasem nie odbiegajmy od początków pieniądza.
W EUROPIE I W AZJI MNIEJSZEJ: ZŁOTO
Wypracowany w Chinach zwyczaj posługiwania się metalowymi krążkami do prowadzenia handlu znalazł zastosowanie także w innych cywilizacjach, ale proces ten przebiegał tam inaczej i nie doprowadził do ukształtowania się dojrzałej koncepcji pieniądza jako umownego znaku.

Od naturalnego pieniądza towarowego, czyli wymiany wołów, owiec, kóz lub zboża mieszkańcy Mezopotamii i Grecji przeszli do wymiany rzeczy bardziej trwałych; brązowych i żelaznych narzędzi, a w końcu do wymiany uniwersalnych "przedmiotów"; sztab metali, ciętych i ważonych podczas transakcji. Żelazo ze względu na jego cechy użytkowe ceniono na początku pięciokrotnie bardziej niż złoto [6]. Z czasem niezwykła trwałość złota i rzadkość jego występowania zmieniła tę relację. Metal traktowany był jak towar. W określaniu wartości sztab decydowała oczywiście waga i rodzaj kruszcu. Ludzie spostrzegli większą trwałość metali szlachetnych. Szczególnie poszukiwanymi metalami stały się złoto i srebro oraz ich naturalny stop; elektrum (zwany także "elektronem"). Inne metale: brąz, miedź i ołów były bardziej pospolite i przez to stały się mniej wartościowe. Rzadkość występowania "szlachetnych kruszców" stała się "wartością", która określiła wartość pieniądza w kulturach basenu Morza Śródziemnego. To zastopowało na wieki rozwój świadomości umownej funkcji pieniądza w naszej kulturze. Pieniądz kruszcowy nadal był pieniądzem towarowym. Jego wartość zależała od wagi i próby; zawartości złota lub srebra w monecie. Nie miało to nic wspólnego z miedzianymi lub brązowymi monetami cywilizacji chińskiej, które były tylko znakami wartości.
PIERWSZE ZŁOTE MONETY
Pierwsze znane złote monety pojawiły się w Azji Mniejszej w Lidii w połowie VII-ego wieku p.n.e. Herodot tak opisywał Lidyjczyków: "Osobliwości, zasługujących na opis, ziemia lidyjska specjalnie nie posiada takich jak inne kraje, z wyjątkiem złotego piasku, który spławiany jest z gór Tmolos. [...] Córy ludu lidyjskiego wszystkie frymarczą swym ciałem i zbierają sobie w ten sposób posag; uprawiają to do chwili zamążpójścia i same się za mąż wydają. [...] Lidyjczycy mają podobne obyczaje jak inni Hellenowie, tylko, że pozwalają swym córkom uprawiać nierząd. Są oni, o ile mi wiadomo, pierwszymi ludźmi, którzy bili złote i srebrne monety i nimi się posługiwali; pierwszymi też byli kramarzami"[7]. Złote monety upowszechnili Persowie, po podboju ziem greckich.
ZŁOTY PIENIĄDZ TO NADAL TOWAR
W Europie i na Bliskim Wschodzie pieniądz został ściśle związany z wartością kruszcu; złota i srebra, co utrudniało rozumienie jego umownej natury. W ten sposób nie zerwano z koncepcją pieniądza towarowego. Wartość pieniądza została związana z rzadkością występowania kruszców a więc i z trudnością ich pozyskania. Czynniki zewnętrzne sprawiały, że emisja pieniądza była ograniczona. W wielu kulturach takie zewnętrzne ograniczenie emisji było warunkiem nadania pieniądzu wartości i tym samym uczynienia go miernikiem wartości dóbr pozostałych. To, co występowało w miarę rzadko, a jednocześnie było trwałe, stawało się środkiem wymiany. Uczyniono nim nie tylko złoto i srebro, ale także rzadkie muszle np.: kauri, obecne na świecie jako pieniądz aż do XX wieku [8]. Zewnętrzne ograniczenie emisji - względna rzadkość występowania nośnika wartości - pojawiała się wszędzie tam, gdzie ludzie nie potrafili sami, skutecznie prowadzić i ograniczyć emisji, czyli zapanować nad nią, siłą swojego ducha i intelektu - co wyrażało się zazwyczaj w sile religijnego i politycznego autorytetu władcy.
ZŁOTY PIENIĄDZ WYALIENOWANY OD CZŁOWIEKA I JEGO ETYKI

Umowna funkcja pieniądza, związana ze świadomym prowadzeniem celowej emisji, nie związanej z zewnętrznym ograniczeniem, była zwycięstwem twórczej i praktycznej myśli. Natomiast przyjęcie w cywilizacjach basenu Morza Śródziemnego rzadkiego kruszcu za miernik wartości, pozostawiło pieniądz (i człowieka) w zależności od zewnętrznych ograniczeń (limit wydobycia i dostępnych zasobów) nie związanych z jego gospodarką. Te cechy uczyniły z pieniądza element opozycyjny w stosunku do duchowości. Czynnik zewnętrzny zastąpił ludzką decyzję i etykę. To stało się z czasem i jest do dzisiaj wygodnym usprawiedliwieniem dla ludzkiej bezduszności i chciwości związanej z pieniądzem.
TRWAŁOŚĆ ZŁOTA USTANAWIA NADMIERNĄ SIŁĘ PIENIĄDZA
Inną, ważną cechą pieniądza kruszcowego stała się jego trwałość. Złoto i złoty pieniądz trwał niezależnie od innych towarów, które ulegały zużyciu lub starzeniu, a także niezależnie od decyzji człowieka. Inaczej niż w przypadku chińskiego pieniądza znaku, kruszcowy pieniądz kultur śródziemnomorskich trwał niezależnie ponad kulturą. Wartość złota i pieniądza opartego na złocie zachowywała się nawet po upadku całej cywilizacji, a obserwowanie tego faktu wyrobiło w ludziach przekonanie, że pieniądz posiada wartość niezależną od dóbr konsumpcyjnych i że może być nie tylko nośnikiem wartości, ale i sposobem magazynowania wartości (tezauryzacja). Tak więc zewnętrzne ograniczenie ilości kruszcowego pieniądza oraz jego trwałość (przeciwstawiona nietrwałości i zużywaniu się pozostałych dóbr) to cechy odróżniające niedojrzałą koncepcję pieniądza cywilizacji europejskich i zachodnioazjatyckich od dojrzałej koncepcji monetarnej starożytnych Chińczyków.
RZADKOŚĆ ZŁOTEGO PIENIĄDZA ANTAGONIZUJE LUDZI
Do tej kwestii będziemy wielokrotnie wracać, gdyż kwestia ta zaważyła na historii pieniądza w cywilizacjach basenu Morza Śródziemnego. Złoto i rzadkość jego występowania określała pieniądz i jego emisję, a cechy pieniądza wypracowane podczas etapu jego kruszcowej postaci nadal określają ludzki stosunek do pieniądza, jako czegoś zewnętrznego i trwałego, niezależnego od decyzji człowieka i od ilości dóbr. Przez wieki dominował w Europie niedobór kruszców, ale dostatek złota także nie gwarantował prosperity. XVI wieczna Hiszpania na skutek rabunku kruszców w Ameryce zwiększyła u siebie ilość złota i srebra osiemnastokrotnie, ale przy stagnacji gospodarki, tyle samo wzrosły też ceny. W następnym wieku Hiszpanie doświadczyli serii bankructw własnego kraju, a znaczenie ich państwa na kontynencie europejskim upadło. W innych krajach gorączka złota przy braku kopalń, zaowocowała nadmiernymi podatkami i biurokratyczną kontrolą wydatków; barierami celnymi, zakazem importu i premiami eksportowymi (merkantylizm). Przyczyniło się to głównie do korupcji i osłabienia gospodarek narodowych w okresie dominacji handlu, którego celem miało być zwiększenie ilości złota w narodowym skarbcu.
Do dzisiaj tradycja wypracowana wokół pieniądza kruszcowego determinuje mentalność ludzi w zakresie finansów oraz kreuje antagonistyczny stosunek pomiędzy narodami.
ZŁOTY PIENIĄDZ JAKO WYNIK BRAKU JEDNOLITEJ KULTURY
Zaznaczyć przy tym należy, że kruszcowy charakter pieniądza w kulturach Europy i Azji Mniejszej wynikał z braku jednolitej duchowości i władzy. Ludzie różnych cywilizacji i różnych religii nie byli w stanie wypracować jednolitej koncepcji pieniądza podporządkowanego etyce. Wzajemne kontakty handlowe przy braku jednolitej duchowości skazywały ich na zewnętrzne kryterium wartości pieniądza. Wynika z tego wniosek, że zapanowanie nad pieniądzem jest możliwe w ramach jednolitej cywilizacji o ukształtowanej kulturze. Z drugiej strony pieniądz złoty stanowił kryterium wartości niezależne od władców, którzy przecież nie zawsze postępowali etycznie. Posiadanie złota lub pieniądza na nim opartego ułatwiało niezależną egzystencje lub prowadzenie szerokich działań wbrew woli władców. Nie należy jednak wiązać złota z wolnością, gdyż było ono częściej wykorzystywane do tłumienia narodowej wolności, kiedy naród się na taką wybił.
PIENIĄDZ NIE MUSI BYĆ ZWIĄZANY ZE ZŁOTEM
Generalnie złoto jako jeden z towarów nie musi być miernikiem wartości innych rzeczy [9]. Przyjęcie takiego kryterium wartości najpierw ułatwiło współpracę pomiędzy narodami, później przez wieki ją komplikowało, zaciemniając fakt, że wszystko zależy od ludzi; ich duchowości, świadomości, etyki i ich pracy.


Książki i art. o pieniądzach
http://pieniadz.republika.pl/

Kilka filmów o pieniądzach ( napisy polskie ):
http://pieniadz.republika.pl/filmy.html

Money As Debt - Pieniądze Jako Dług (Napisy PL) 1/5
http://www.youtube.com/watch?v=Ue_lzEIVhnE


oraz w skrócie
Zniewolenie poprzez dług (1/3)
http://www.youtube.com/watch?v=4GgAOF1vZWI
Zniewolenie poprzez dług (2/3)
http://www.youtube.com/watch?v=pKo7yJ1e ... re=related
Zniewolenie poprzez dług (3/3)
http://www.youtube.com/watch?v=ZBja90P5 ... re=related


POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY :o


 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Pieniądz i własność.
PostNapisane: sobota, 31 lip 2010, 10:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 22 lis 2008, 14:36
Posty: 843
Poglądy: @ bezprzymiotnikowy
Temat demokracji finansowej już był poruszany na forum.



_________________
"Marzyciel jest twórcą jutra. Człowiek praktyczny może się z niego śmiać; nie wie, że to on jest tą prawdziwą siła, która popycha świat naprzód. Ucisz go, a świat stoczy się ku barbarzyństwu. Wzgardzony, osłabiony, wskazuje drogę... Siejąc nasiona, których plony zostaną zebrane, nie przez niego, lecz przez jutrzejszych ludzi praktycznych, którzy będą wyśmiewać jednocześnie kolejnego niestrudzonego marzyciela zajętego sianiem, sianiem i jeszcze raz sianiem."

Ricardo Flores Magon
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 Strona 6 z 6 [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: