An-arche.pl "Można być mądrym nie przeczytawszy ani jednej książki; wierząc zaś we wszystko, co jest napisane w książkach, nie można nie być głupcem." L. Tołstoj |
 |
|
|
Teraz jest sobota, 4 wrz 2010, 22:30
|
Tematy bez odpowiedzi | Aktywne tematy | Nieprzeczytane posty
 |
|
 |
|
| Autor |
Wiadomość |
|
pluszak
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: niedziela, 13 cze 2010, 16:44 |
Dołączył(a): sobota, 6 gru 2008, 12:47 Posty: 337
Poglądy: 50
|
|
Chyba w zgodzie z naturą by było jedynie je pozostawić na pastwę losu: żadnych domów dziecka, żadnej adopcji. Przecież zwierzęta nie zajmują się cudzymi bachorami tak samo jak i nie wchodzą w związki homoseksualne ;P
A tak na serio: Czemu tacy rodzice są gorsi od np. maniaków religijnych?
_________________ Trudno porzucić spokojne życie i zacząć walczyć. Jeszcze trudniej przestać walczyć i rozpocząć spokojne życie.
|
|
|
|
|
 |
|
Emjotka
|
Tytuł: Homoseksualista = zuy czuofiek Napisane: niedziela, 13 cze 2010, 21:41 |
Dołączył(a): niedziela, 23 maja 2010, 05:06 Posty: 47 Lokalizacja: Krk
Poglądy: a-indywidualizm (?)
|
Cóż, miałam sobie odpuścić, ale jest taka granica absurdu, po przekroczeniu której warto reagować... Kapi napisał(a): Kapi napisał(a): Chociażby dlatego, że dziecku przekazywane są męskie i żeńskie wzorce naśladowań. Do tego prawo mają dzieci. Racja - w końcu my, homoseksualiści, zamykamy dzieci w komórkach bądź ich własnych pokojach (w zależności od upodobań) i nie pozwalamy im na kontakt z innymi osobami poza "mamami" i "tatami". Dzieci w takim układzie rzeczywiście nie mają wzorców. I to w ogóle żadnych - w końcu jedzenie i całą resztę można im podawać przez klapkę w drzwiach; nie ma potrzeby bezpośredniej interakcji... Swoją drogą - mam genialny pomysł: wprowadzenie obowiązku pokazywania dzieciom związków homo i hetero w wersji mono- i poligamicznej, w różnych konfiguracjach. W końcu może się okazać, że dziecko heteroseksualnej pary jest z natury homoseksualnym poligamistą. A wtedy, borze zielony, wejdzie w dorosłe życie bez odpowiednich wzorców zachowań i funkcjonowania związku! Kurczę, ja cały czas byłam przekonana, że w wychowaniu chodzi o to, żeby dziecko było szczęśliwe, czuło się kochane, szanowało siebie i innych i mogło się rozwijać, czerpiąc dobre wzorce od różnych ludzi nie tylko od rodziców. Jak to człowiek czasem bardzo się myli... Kapi napisał(a): Ja po prostu powiedziałem, że niedobrze byłoby, gdyby małe dzieci, niemogące jeszcze decydować o sobie trafiały do rodzin homoseksualnych. (...) Nie sądzę, że kryterium "zgodności z naturą" (w sporej części trudne do zdefiniowania), miało decydować o życiu dorosłych, odpowiedzialnych ludzi, lecz małych, nieświadomych dzieci owszem. Idąc dalej tym tropem - dzieci należy przestać płodzić. W końcu decyduje się najpierw o powołaniu ich w ogóle do życia - nie mogą same o tym zdecydować. Następnie począwszy od decyzji donoszenia ciąży, przez zakup śpioszków w określonym kolorze, karmienie tym a nie innym pokarmem, po moment zmiany pieluchy - decyzje są podejmowane za nie, ewentualnie przy ich niewielkim udziale (dziecko płacze -> okazuje się, że ma mokro -> zostaje przewinięte). Noworodki nie są świadome swojego istnienia. Czas przyswojenia tzw. teorii umysłu - a więc świadomości odrębności myśli i uczuć własnych i innych ludzi - szacuje się na 3-4 rok życia. Powoływanie do życia istot młodszych niż te powinno więc zostać uznane za niedozwolone. Oczywiście zgodnie z Twoją teorią... - pluszak napisał(a): Chyba w zgodzie z naturą by było jedynie je pozostawić na pastwę losu: żadnych domów dziecka, żadnej adopcji. Przecież zwierzęta nie zajmują się cudzymi bachorami tak samo jak i nie wchodzą w związki homoseksualne ;P 
_________________
Życie? — — — Rozprężę szeroko ramiona, Nabiorę w płuca porannego wiewu, W ziemię się skłonię błękitnemu niebu I krzyknę, radośnie krzyknę: — Jakie to szczęście, ze krew jest czerwona!
|
|
|
|
|
 |
|
Kapi
|
Tytuł: Re: Homoseksualista = zuy czuofiek Napisane: poniedziałek, 14 cze 2010, 21:58 |
Dołączył(a): piątek, 9 kwi 2010, 21:00 Posty: 94
Poglądy: anarchoindywidualizm
|
Emjotka napisał(a): Idąc dalej tym tropem - dzieci należy przestać płodzić. W końcu decyduje się najpierw o powołaniu ich w ogóle do życia - nie mogą same o tym zdecydować. Następnie począwszy od decyzji donoszenia ciąży, przez zakup śpioszków w określonym kolorze, karmienie tym a nie innym pokarmem, po moment zmiany pieluchy - decyzje są podejmowane za nie, ewentualnie przy ich niewielkim udziale (dziecko płacze -> okazuje się, że ma mokro -> zostaje przewinięte). Noworodki nie są świadome swojego istnienia. Czas przyswojenia tzw. teorii umysłu - a więc świadomości odrębności myśli i uczuć własnych i innych ludzi - szacuje się na 3-4 rok życia. Powoływanie do życia istot młodszych niż te powinno więc zostać uznane za niedozwolone. Oczywiście zgodnie z Twoją teorią... To jest bzdura. Twierdziłem coś zupełnie przeciwnego: Kapi napisał(a): Małe dzieci nie mogą za siebie decydować, jeśli jakieś dziecko czułoby szczególną więź z homoseksualistami to nie byłoby problemu, sprzeciwiam się raczej nieświadomej adopcji dzieci zbyt małych, niemogących decydować za siebie dzieci. Kapi napisał(a): Uważam, że jeśli dziecko, które możemy uznać za rozumne (też trudne do zdefiniowania), może samo decydować (lub raczej zaakceptować lub nie wybór dorosłych) do jakiej rodziny chce trafić (poza patologiami), natomiast dziecko uznane za jeszcze nierozumne nie mogłoby być umieszczone w rodzinie homoseksualnej. Emjotka napisał(a): Kapi napisał(a): Kapi napisał(a): Chociażby dlatego, że dziecku przekazywane są męskie i żeńskie wzorce naśladowań. Do tego prawo mają dzieci. Racja - w końcu my, homoseksualiści, zamykamy dzieci w komórkach bądź ich własnych pokojach (w zależności od upodobań) i nie pozwalamy im na kontakt z innymi osobami poza "mamami" i "tatami". Dzieci w takim układzie rzeczywiście nie mają wzorców. I to w ogóle żadnych - w końcu jedzenie i całą resztę można im podawać przez klapkę w drzwiach; nie ma potrzeby bezpośredniej interakcji... Swoją drogą - mam genialny pomysł: wprowadzenie obowiązku pokazywania dzieciom związków homo i hetero w wersji mono- i poligamicznej, w różnych konfiguracjach. W końcu może się okazać, że dziecko heteroseksualnej pary jest z natury homoseksualnym poligamistą. A wtedy, borze zielony, wejdzie w dorosłe życie bez odpowiednich wzorców zachowań i funkcjonowania związku! Kurczę, ja cały czas byłam przekonana, że w wychowaniu chodzi o to, żeby dziecko było szczęśliwe, czuło się kochane, szanowało siebie i innych i mogło się rozwijać, czerpiąc dobre wzorce od różnych ludzi nie tylko od rodziców. Jak to człowiek czasem bardzo się myli... Lecz w rodzinie lesbijek dziecko będzie czerpało tylko kobiece wzorce zachowań. Czy chcesz czy nie to rodzice są najwierniej naśladowani przez dzieci i nie będzie miało większego znaczenia czy ma kontakt z jakimś wujkiem - mężczyzną, w większości przypadków, nie będzie rozwijać się normalnie. Cytuj: http://www.sciaga.pl/tekst/92328-93-rola_spoleczna_wzorce_zachowan_uwarunkowanych_ze_wzgledu_na_plec_nabywanych_w
Teoria uczenia się roli płciowej polega na wzmacnianiu bądź osłabianiu zachowań dzieci oraz obserwowaniu zachowań dorosłych mającą tą sama płcią. Badania ukazują, iż dziecko już w wieku 2 lat rozumie, iż są dwie, odmienne płcie, a co za tym idzie odmienne wzorce zachowań. Istnieją dwie główne teorie na temat nabywania odmiennych zachowań dla dziewczynek i chłopców. Pierwsza z nich jest stworzona przez psychoanalityka Freuda. Według niego, rozróżnienie płci u dzieci następuje według zdefiniowania o posiadaniu penisa czy tez nie. Obecność penisa lub też jego brak, jest symbolem męskości bądź kobiecości. Na tej podstawie dziecko wie, jaki przyjąć wzór zachowania. Freud opisuje odmienne procesy nabywania tożsamości płciowej dla chłopców i dziewczynek. Istotną jednak cechą obu tych procesów jest to, iż obie płcie kierują się instynktami, pożądaniem, czyli czysto biologicznymi predyspozycjami. Dopiero później, gdy dziecko zaczyna utożsamiać się z jednym z rodziców; chłopcy z ojcami, a dziewczynki z matkami, następuję uczenie się roli płciowej na postawie ucznia się na modelu. Oczywiście są istnieją zarzuty wobec teorii tego psychoanalityka. ?Po pierwsze, Freud chyba zbyt utożsamia płeć kulturową z postrzeganiem genitaliów, (?). Po drugie na założeniu wyższości penisa nad pochwą opiera się cała teoria(?). Po trzecie dla Freuda ojciec jest podstawą siłą dyscyplinarną, podczas gdy w wielu kulturach większą rolę w narzucaniu dyscypliny odgrywa matka?. . Druga teoria jest autorstwa Chodrow. Ta z kolei twierdzi, ? że nauka uczucia się istotą męską lub żeńską zaczyna się w najwcześniejszym okresie życia od przywiązania się do rodziców? . Dziecko bardzo mocno czuje związek emocjonalny z matka, ponieważ to ona się nim zajmuje przez pierwsze fazy życia. Stąd, gdy nadchodzi moment rozluźnienia więzi z matką, chłopcy - w sposób bardziej gwałtowny - odsunięci są od bliskości z rodzicielką, ponieważ uczą w ten sposób bycia męskim. Z kolei dziewczynki wciąż utrzymują ścisłe relacje z matką, która przekazuje córce zachowania typowo kobiece. Niestety, Chodrow nie uwzględnia, iż pod pojęciem ?kobiecość? może kryć się również dominacja i agresja, o których w ogóle nie wspomina autorka tej teorii i tu pojawia się zwątpienie tejże teorii .
_________________ "Ten, co jest naszym panem, jest i wrogiem naszym" Jean de La Fontaine "We wszystko wątpić lub we wszystko wierzyć - oto dwa równie wygodne rozwiązania, które zwalniają nas od myślenia." Jules Henri Poincare
|
|
|
|
|
 |
|
pluszak
|
Tytuł: Re: Homoseksualista = zuy czuofiek Napisane: wtorek, 15 cze 2010, 01:49 |
Dołączył(a): sobota, 6 gru 2008, 12:47 Posty: 337
Poglądy: 50
|
Kapi napisał(a): Cytuj: http://www.sciaga.pl/tekst/92328-93-rola_spoleczna_wzorce_zachowan_uwarunkowanych_ze_wzgledu_na_plec_nabywanych_w
Teoria uczenia się roli płciowej polega na wzmacnianiu bądź osłabianiu zachowań dzieci oraz obserwowaniu zachowań dorosłych mającą tą sama płcią. Badania ukazują, iż dziecko już w wieku 2 lat rozumie, iż są dwie, odmienne płcie, a co za tym idzie odmienne wzorce zachowań. Istnieją dwie główne teorie na temat nabywania odmiennych zachowań dla dziewczynek i chłopców. Pierwsza z nich jest stworzona przez psychoanalityka Freuda. Według niego, rozróżnienie płci u dzieci następuje według zdefiniowania o posiadaniu penisa czy tez nie. Obecność penisa lub też jego brak, jest symbolem męskości bądź kobiecości. Na tej podstawie dziecko wie, jaki przyjąć wzór zachowania. Freud opisuje odmienne procesy nabywania tożsamości płciowej dla chłopców i dziewczynek. Istotną jednak cechą obu tych procesów jest to, iż obie płcie kierują się instynktami, pożądaniem, czyli czysto biologicznymi predyspozycjami. Dopiero później, gdy dziecko zaczyna utożsamiać się z jednym z rodziców; chłopcy z ojcami, a dziewczynki z matkami, następuję uczenie się roli płciowej na postawie ucznia się na modelu. Oczywiście są istnieją zarzuty wobec teorii tego psychoanalityka. ?Po pierwsze, Freud chyba zbyt utożsamia płeć kulturową z postrzeganiem genitaliów, (?). Po drugie na założeniu wyższości penisa nad pochwą opiera się cała teoria(?). Po trzecie dla Freuda ojciec jest podstawą siłą dyscyplinarną, podczas gdy w wielu kulturach większą rolę w narzucaniu dyscypliny odgrywa matka?. . Druga teoria jest autorstwa Chodrow. Ta z kolei twierdzi, ? że nauka uczucia się istotą męską lub żeńską zaczyna się w najwcześniejszym okresie życia od przywiązania się do rodziców? . Dziecko bardzo mocno czuje związek emocjonalny z matka, ponieważ to ona się nim zajmuje przez pierwsze fazy życia. Stąd, gdy nadchodzi moment rozluźnienia więzi z matką, chłopcy - w sposób bardziej gwałtowny - odsunięci są od bliskości z rodzicielką, ponieważ uczą w ten sposób bycia męskim. Z kolei dziewczynki wciąż utrzymują ścisłe relacje z matką, która przekazuje córce zachowania typowo kobiece. Niestety, Chodrow nie uwzględnia, iż pod pojęciem ?kobiecość? może kryć się również dominacja i agresja, o których w ogóle nie wspomina autorka tej teorii i tu pojawia się zwątpienie tejże teorii . Myślisz że cytowanie tekstu ze ściągami dla gimnazjalistów poprze twoje idee? Weź postaraj się trzymać jakiś poziom czytałeś ten tekst w ogóle?
_________________ Trudno porzucić spokojne życie i zacząć walczyć. Jeszcze trudniej przestać walczyć i rozpocząć spokojne życie.
|
|
|
|
|
 |
|
Rozowa
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: wtorek, 15 cze 2010, 07:35 |
Dołączył(a): środa, 24 gru 2008, 18:14 Posty: 74 Lokalizacja: Wewnątrz.
Poglądy: anarchoneurotyzm
|
Dla mnie tłumaczenie, dlaczego homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci uczeniem się różnic płciowych w procesie socjalizacji jest jakąs bzdurą. Dużo osób powtarza to opierając się na pseudonaukowych tekstach, na głosach psychologów z TV (z którymi w każdej innej dziedzinie jakoś ludzie nie potrafią się zgodzić, bo to niedouczone i pozbawione wrażliwości męty), co ma działać w celu utrwalenia status quo. Znam kilka osób z rodzin "niepełnych" i nie rozumiem, w czym problem. Na przykład chłopiec z rodziny, w którym nie było ani jednego mężczyzny oprócz dziadka - swoją drogą leniwca, który tylko by oglądał TV i spał, a w międzyczasie żarł kotlety mielone. Teraz ma 23 lata i z tego, co mi mówił (dużo z relacji swojej matki), miał jedynie problem z nauczeniem się sikać na stojąco, ponieważ "podglądał" przy sikaniu jedynie kobiety w swojej rodzinie, a na sikanie na stojąco jest w polskim społeczeństwie presja, tak więc musiał się niemal na siłę i nie wiedząc, dlaczego, nauczyć (najczęściej przy placach zabaw z innymi chłopcami). Nawet w tak kobiecym otoczeniu, wchodził w interakcje z całą rzeczywistością poza rodziną i szybko zorientował się, że jest chłopcem  Nie jest ani gejem, ani maminsynkiem. Ma za to taką babciną hardość i jest bardziej ukierunkowany na czyjeś emocje, mimikę twarzy, niż inni, których znam. Z dziadka chyba żadnych "wzorców" nie czerpał Oczywiście mogło być inaczej i jego tożsamość mogła być bardziej ukierunkowana na kobiecą, ale nie jest to zbytnio akceptowane społecznie, dlatego też wychowujące go kobiety kładły - świadomie lub nieświadomie - nacisk na "zrobienie z niego mężczyzny"... Poza tym, że nie jest to zbytnio akceptowane, nie rozumiem, co w tym jest niby złego. Każdy z nas uczy się od własnych rodziców złych nawyków - odruchów klapsowych, agresji, zamiłowania do używek lub takiej a takiej żywności. Nie znaczy to, że powinno się ludziom zabraniać wychowywać dzieci. A w samej płci i orientacji rodziców nie ma nic złego - poglądy reprezentowane przez Kapi sugerują, że tak jednak jest.
_________________ kostki brukowe wciąż w tym samym miejscu na placu wolności gorzka zaprawa moich porzuconych ideałów dla chleba bez igrzysk
|
|
|
|
|
 |
|
Defman
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: wtorek, 15 cze 2010, 14:32 |
Dołączył(a): sobota, 22 lis 2008, 14:36 Posty: 843
Poglądy: @ bezprzymiotnikowy
|
pluszak napisał(a): Przecież zwierzęta nie zajmują się cudzymi bachorami tak samo jak i nie wchodzą w związki homoseksualne ;P
W obu przypadkach się mylisz ^^ Opiekuję się bezdomnymi kotami, z których kilka przygarnąłem. Mam dwie kotki z kociakami i jedna z nich opiekuje się kociakami drugiej. Co do stosunków homoseksualnych to koty słabsze często są wykorzystywane przez te silniejsze. Na YT widziałem filmik z zoo jak małpa gwałci żabę ^^ http://www.youtube.com/watch?v=bwegzhXAqaQCzłowiek nie robi niczego niezgodnego z "Naturą" 
_________________ "Marzyciel jest twórcą jutra. Człowiek praktyczny może się z niego śmiać; nie wie, że to on jest tą prawdziwą siła, która popycha świat naprzód. Ucisz go, a świat stoczy się ku barbarzyństwu. Wzgardzony, osłabiony, wskazuje drogę... Siejąc nasiona, których plony zostaną zebrane, nie przez niego, lecz przez jutrzejszych ludzi praktycznych, którzy będą wyśmiewać jednocześnie kolejnego niestrudzonego marzyciela zajętego sianiem, sianiem i jeszcze raz sianiem."
Ricardo Flores Magon
|
|
|
|
|
 |
|
Kapi
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: wtorek, 15 cze 2010, 16:52 |
Dołączył(a): piątek, 9 kwi 2010, 21:00 Posty: 94
Poglądy: anarchoindywidualizm
|
pluszak napisał(a): Myślisz że cytowanie tekstu ze ściągami dla gimnazjalistów poprze twoje idee? Weź postaraj się trzymać jakiś poziom czytałeś ten tekst w ogóle? Myślałem, że poprze. Czy ma znaczenie skąd jest ten tekst? Wpisałem w google i pomyślałem, że w miarę dobrze udowadnia moje tezy (na podstawie bibliografii mogłem twierdzić, że jest to tekst o charakterze naukowym). Liczy się wartość merytoryczna (którą rzeczywiście trudno mi ocenić, bo się na tym zbyt nie znam). Na jakiej podstawie twierdzisz, że go nie przeczytałem? Czy nie ma związku z dyskusją? Nie jestem w stanie obalić waszych argumentów, ani podtrzymać swoich. Określenia: "normalny" i "zgodny z naturą" są w tej sytuacji zbyt trudne do zdefiniowania (albo używanie ich pozwala na zbyt dużą dowolność w interpretacji) by można było nimi operować w takiej dyskusji. Twierdziłem tak, ponieważ sam nie chciałbym być wychowywany w rodzinie homo i twierdziłem, że każde dziecko ma prawo do bycia wychowywanym w ten sam sposób, albo raczej ma prawo wyboru, ale teraz nie ma to znaczenia. Nie chcę dalej kontynuować podtrzymywania tej tezy, bo nie jestem w stanie, trochę brakuje mi wiedzy w tej kwestii(np. aby dobrze ocenić teksty jak ten cytowany). Jestem zmuszony zweryfikować swoje poglądy, ponieważ nie jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć (i uargumentować) obecnych, a iście w zaparte i operowanie niejasnymi sformułowaniami to domena konserwatystów.
_________________ "Ten, co jest naszym panem, jest i wrogiem naszym" Jean de La Fontaine "We wszystko wątpić lub we wszystko wierzyć - oto dwa równie wygodne rozwiązania, które zwalniają nas od myślenia." Jules Henri Poincare
|
|
|
|
|
 |
|
Emjotka
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: wtorek, 15 cze 2010, 20:16 |
Dołączył(a): niedziela, 23 maja 2010, 05:06 Posty: 47 Lokalizacja: Krk
Poglądy: a-indywidualizm (?)
|
Defman napisał(a): pluszak napisał(a): Przecież zwierzęta nie zajmują się cudzymi bachorami tak samo jak i nie wchodzą w związki homoseksualne ;P
W obu przypadkach się mylisz ^^ Hm... dla mnie ta minka na końcu była sygnałem, że pisarz tego zdania myli się celowo. 
_________________
Życie? — — — Rozprężę szeroko ramiona, Nabiorę w płuca porannego wiewu, W ziemię się skłonię błękitnemu niebu I krzyknę, radośnie krzyknę: — Jakie to szczęście, ze krew jest czerwona!
|
|
|
|
|
 |
|
Defman
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: wtorek, 15 cze 2010, 20:31 |
Dołączył(a): sobota, 22 lis 2008, 14:36 Posty: 843
Poglądy: @ bezprzymiotnikowy
|
Emjotka napisał(a): Defman napisał(a): pluszak napisał(a): Przecież zwierzęta nie zajmują się cudzymi bachorami tak samo jak i nie wchodzą w związki homoseksualne ;P
W obu przypadkach się mylisz ^^ Hm... dla mnie ta minka na końcu była sygnałem, że pisarz tego zdania myli się celowo.  Wiem ^^ Co nie zmienia faktu, że chciałem napisać to co napisałem 
_________________ "Marzyciel jest twórcą jutra. Człowiek praktyczny może się z niego śmiać; nie wie, że to on jest tą prawdziwą siła, która popycha świat naprzód. Ucisz go, a świat stoczy się ku barbarzyństwu. Wzgardzony, osłabiony, wskazuje drogę... Siejąc nasiona, których plony zostaną zebrane, nie przez niego, lecz przez jutrzejszych ludzi praktycznych, którzy będą wyśmiewać jednocześnie kolejnego niestrudzonego marzyciela zajętego sianiem, sianiem i jeszcze raz sianiem."
Ricardo Flores Magon
|
|
|
|
|
 |
|
pluszak
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: środa, 16 cze 2010, 08:18 |
Dołączył(a): sobota, 6 gru 2008, 12:47 Posty: 337
Poglądy: 50
|
Kapi napisał(a): Na jakiej podstawie twierdzisz, że go nie przeczytałem? Pytajniki w tekście sugerują że albo autor nie ma pojęcia co to wszystko znaczy albo że sam się dziwi co to za pierdoły ale pisać musi.
_________________ Trudno porzucić spokojne życie i zacząć walczyć. Jeszcze trudniej przestać walczyć i rozpocząć spokojne życie.
|
|
|
|
|
 |
|
Ricardo
|
Tytuł: Re: homoseksualizm... pedofilia... Napisane: środa, 23 cze 2010, 07:26 |
Dołączył(a): czwartek, 27 lis 2008, 12:14 Posty: 344
|
Kapi napisał(a): Myślałem, że poprze. Czy ma znaczenie skąd jest ten tekst? Wpisałem w google i pomyślałem, że w miarę dobrze udowadnia moje tezy (na podstawie bibliografii mogłem twierdzić, że jest to tekst o charakterze naukowym). Liczy się wartość merytoryczna (którą rzeczywiście trudno mi ocenić, bo się na tym zbyt nie znam). Na jakiej podstawie twierdzisz, że go nie przeczytałem? Czy nie ma związku z dyskusją? Ma duze znaczenie skad tekst pochodzi - wyguglanie czegokolwiek na poparcie swojego widzimisie, to nie jest metoda na udowodnienie czegokolwiek. Jesli powaznie chce sie wykorzystac jakies zrodlo w takim celu i nie narazic sie na smiesznosc (sorry, ale robilem monitoring podrecznikow do wychowania do zycia w rodzinie oraz do wos-u i to sa zrodla b. slabe, podobnie powolywanie sie Freuda, ktorego teraz juz chyba nikt powaznie nie traktuje, a powolywanie sie na sciaga.pl to juz jest szczyt - zwlaszcza, ze we wskazanym fragmencie widac, ze pojecie plci kulturowej jest tam pomieszane z plcia biologiczna, nie wspominajac o jednorodnym postrzeganiu meskosci/kobiecosci i fallocentrycznym podejsciu do identyfikacji plciowej [dlaczego obecnosc lub brak cipki mialby mniej definiowac od braku lub obecnosci penisa?  ]), powinien zasiegnac danych ze zrodel na tyle powaznych, by ich zakwestionowanie stanowilo jakis problem. Kapi napisał(a): Nie jestem w stanie obalić waszych argumentów, ani podtrzymać swoich. Określenia: "normalny" i "zgodny z naturą" są w tej sytuacji zbyt trudne do zdefiniowania (albo używanie ich pozwala na zbyt dużą dowolność w interpretacji) by można było nimi operować w takiej dyskusji. Twierdziłem tak, ponieważ sam nie chciałbym być wychowywany w rodzinie homo i twierdziłem, że każde dziecko ma prawo do bycia wychowywanym w ten sam sposób, albo raczej ma prawo wyboru, ale teraz nie ma to znaczenia. Nie chcę dalej kontynuować podtrzymywania tej tezy, bo nie jestem w stanie, trochę brakuje mi wiedzy w tej kwestii(np. aby dobrze ocenić teksty jak ten cytowany). Jestem zmuszony zweryfikować swoje poglądy, ponieważ nie jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć (i uargumentować) obecnych, a iście w zaparte i operowanie niejasnymi sformułowaniami to domena konserwatystów. Slusznie. 
_________________ "Trzeba szanować wiarę drugiego człowieka, ale tylko w takim samym sensie i stopniu, w jakim szanujemy jego teorię, że jego żona jest piękna, a dzieci inteligentne" H. L. Mencken
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
 |
|
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|